W odcinku 2547

2547
2547

Kamil traci cierpliwość, gdy Tosia nadąsana oznajmia, że nie ma czasu i ochoty usiąść z domownikami do śniadania. Zuza, przerażona wybuchem męża i arogancją dziewczynki stwierdza, że dość już ma takiej sytuacji. Nieco później dziewczynka słyszy, jak Kamil umawia się przez telefon z jej tatą. Podejrzewa, że Hofferowie chcą ją odesłać do domu. Wypytuje Ulę, czy coś jej o tym mówili. Złości się, gdy ta zaprzecza. Ula mówi jej, że sama stwarza problemy, a potem ma do wszystkich pretensje. Tosia pisze do Jaśka, że chciałaby przedstawić go swoim rodzicom i opiekunom. Chłopak stwierdza, że starzy chcą ich kontrolować i jeśli się im nie spodoba, zabronią im się spotykać. Pyta dziewczynę, co o nim mówiła rodzicom... Kamil mówi Kornackiemu, że Tosia ma chłopaka, z którym całymi dniami czatuje. Podejrzewa, że coś jest nie tak w ich relacji, bo gdy zostaje o niego zapytana, natychmiast spina się i zaczyna pyskować. Hoffer przyznaje, że nie kontrolował jej korespondencji i wolałby tego nie robić. Nie chce także odsyłać Tosi do domu, bo odebrałaby to jako karę… Kamil przychodzi po Tosię do szkoły. Wypytuje ją o Jaśka. Dziewczynka natychmiast zaczyna się złościć. Zarzuca Hofferowi, że chce ją kontrolować, po czym odchodzi obrażona. Natychmiast po powrocie do domu siada do laptopa i pisze do Jaśka, że miał rację – dorośli rzeczywiście chcą kontrolować wszystko, co robi. Jest zrozpaczona, kiedy na ekranie komputera ukazuje się wiadomość, że konto Jaśka zostało usunięte. W historii czatu odnajduje rozmowę, w której chłopak podał jej swój adres w Lublinie. Zapisuje go sobie, a po chwili prosi Ulę, żeby pożyczyła jej sto złotych. Wyjaśnia, że potrzebuje na prezent dla Jaśka. Ula zgadza się jej pomóc…

Franek bez śniadania wychodzi z domu na szkolne eliminacje olimpiady matematycznej. Bogdan z pewnym niepokojem stwierdza, że nigdy nie widział syna tak nakręconego. Joanna podejrzewa, że to skutek stresu, który niekiedy działa mobilizująco. Olek denerwuje się przed testem. Przyznaje, że przez całą noc zakuwał, a i tak ma poczucie, że nic nie umie. W przeciwieństwie do niego Franek jest rozluźniony. Maja oznajmia chłopakom, że pójdzie do kina z tym, który lepiej wypadnie na teście. Chłopcy podejmują wyzwanie. Frankowi udaje się rozwiązać wszystkie zadania. Olek zły stwierdza, że zabrakło mu dosłownie pięciu minut, żeby się z nimi uporać. Na osobności młody Berg dziękuje Mai za prochy i umawia się z nią na randkę. Dziewczyna ostrzega go, żeby nie przyzwyczajał się do wspomagaczy. Chłopak stwierdza, że nie jest przecież ćpunem! Maciek przychodzi z kwiatami do gabinetu Joanny. Korzystając z chwili jej nieobecności wykrada z biurka klucze od gabinetu. Potem wręcza Bergowej kwiaty i dziękuje, że wyciągnęła do niego pomocną dłoń. Joanna zachowuje dystans i z rezerwą przyjmuje wiadomość o tym, że chłopak podjął terapię. Na koniec jednak prosi Maćka, żeby ją jeszcze kiedyś odwiedził. Franek dowiaduje się, że w testach zdobył aż 98 punktów na 100. Bogdan jest bardzo dumny z syna. Szczególnie cieszy go fakt, że Franek nie poszedł na skróty i do sukcesu doszedł własną, ciężką pracą. Chłopak słucha tych pochwał zmieszany. Jakiś czas później dzwoni do niego Maja. Franek śpi jak zabity. Telefon odbiera Bogdan i wyjaśnia dziewczynie, że Franek padł po trudach przygotowań do testów. Maja prosi, żeby chłopak zadzwonił do niej, jak się obudzi…

Elżbieta zastaje u teściowej w szpitalu mężczyznę podającego się za kolegę Jakuba. Rozpoznaje w nim człowieka który zgarnął Marcinka sprzed szpitala. Rozprawia się z nim dość obcesowo, a gdy mężczyzna wychodzi, ukradkiem robi mu zdjęcie komórką. Okazuje się, że wypytywał on Wandę, czy syn nie zostawił u niej jakichś dokumentów. Lekarz mówi Elżbiecie, że za dwa dni będzie mógł wypisać starszą panią ze szpitala. Ela prosi, żeby dał jej kilka dni na zorganizowanie dla niej opieki. Jakiś czas później Elżbieta, wracając z Julką z zajęć tanecznych, zauważa, że ktoś je śledzi. Natychmiast przyśpiesza kroku. Będąc już w domu dzwoni do Igora i prosi, żeby przyjechał. Elżbieta składa wyjaśnienia na policji. Pokazuje zdjęcie mężczyzny, którego zastała rankiem u teściowej. Dodaje, że człowiek, który ją śledził i ten na zdjęciu, to ci sami ludzie, z którymi Jakub wsiadał do samochodu. Policjant postanawia zmienić kwalifikację z zaginięcia na porwanie. Chce także starć się o pozwolenie na założenie podsłuchu w telefonie Wandy, a być może także Elżbiety. Zapytany jednak, czy przydzieli jej ochronę stwierdza, że nie widzi do tego podstaw. Wieczorem Jakub dzwoni do Elżbiety. Pośpiesznie przeprasza, że wyjechał tak niespodziewanie. Tłumaczy, że miał pilną sprawę i niebawem wróci. Prosi byłą żonę, żeby pozdrowiła wuja Marcela, po czym rozłącza się. Elżbieta przypomina sobie, że były mąż prosił, żeby – jeśli coś mu się stanie - zabrała z jego domu czwarty tom „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta...

podziel się:

Pozostałe wiadomości