Na Wspólnej
Emisja TVN: pon-czw. godz. 20:05

Aktualności Na Wspólnej

Powrót do listy Aktualności

W poprzednich odcinkach "Na Wspólnej"

16 lutego 2012 20:05:00
Włodek po kłótni z Marią wyprowadza się z domu. Gosia próbuje pomóc Piotrowi. Zuza zgłasza się do doktora Sochana by go zdemaskować. Sylwia wyznaje Januszowi, że go kocha. Kinga przypadkiem dowiaduje się, że cały zespół dostał premię. Zobacz, co działo się w odcinkach 1555-1559.

Maria oznajmia mężowi, że jedzie z Moniką i Damianem do Brwinowa. Mają się tam spotkać z księdzem Ryszardem – dawnym kolegą Marii, aby załatwić formalności związane z chrztem Kajetana.
Jakiś czas później Włodek dzwoni do córki i wypytuje o Marię. Monika tłumaczy, że mama została jeszcze w Brwinowie, bo ksiądz Ryszard zaprosił ją na obiad. Kiedy w końcu zjawia się Maria, Zięba przepytuje żonę, co ją tak długo zatrzymało - jest bardzo podejrzliwy.
Do Ziębowej dzwoni Tadeusz  i prosi o spotkanie. Maria tłumaczy mu, że to niemożliwe i nalega, żeby nie dzwonił więcej. Nie wie, że jej mąż przysłuchuje się rozmowie. Kiedy go zauważa, natychmiast przerywa połączenie. Włodek daje żonie do zrozumienia, że wie o jej romansie z Tadeuszem. Maria zapewnia go, że nic złego nie zrobiła - nie mówiła mu o tym, co ją łączyło z Tadeuszem, bo to dawno przebrzmiała historia. Włodek absolutnie nie wierzy żonie. Pakuje się i wychodzi, życząc jej szczęścia na nowej drodze życia…
Włodek  pyta Renatę i Sławka, czy może u nich zostać jakiś czas. Dziedzic zapewnia, że to żaden kłopot. Kraszewska nie może uwierzyć, kiedy dowiaduje się, że jej mama ma romans.  Jakiś czas później Renata przychodzi do mamy i prosi ją o wyjaśnienia. Maria wyznaje córce, że tata miał prawo się zdenerwować. Przyznaje, że kilka razy minęła się z prawdą i zataiła coś przed Włodkiem. Dodaje, że była wzruszona spotkaniem z Tadeuszem, ale nic po za tym się nie wydarzyło… Renata uważa, że mama powinna pójść do ojca i wyjaśnić mu całą sytuację. Maria ani myśli tego robić.
Renata  prosi tatę, żeby porozmawiał z Marią. Włodek, łamiącym się głosem wyznaje, że Maria zawsze była całym jego życiem. Stanowczo odmawia jednak wyciągnięcia do niej ręki na zgodę - gdyby żona rzeczywiście była niewinna sama przyszłaby do niego.  Butnie oświadcza, że tym razem nie zamierza być uległy.
Maria zastaje męża w domu, kiedy ten przychodzi po resztę swoich rzeczy. Prosi go, żeby porozmawiali. Jednak zamiast rozmowy dochodzi do gwałtownej sprzeczki.
Renata zapewnia ojca, że może u niej zostać jak długo zechce. Przyznaje jednak, że wolałaby, aby pogodził się z mamą. Zięba oznajmia, że wcale się z nią nie kłócił, toteż nie musi się godzić. Tymczasem na Wspólnej zjawia się Tadeusz. Okazuje się, że Bożena powiedziała mu, co się stało. Zieliński zapewnia Marię, że nie chciał, aby tak potoczyły się sprawy. Ziębowa jest bardzo poruszona. Prosi Tadeusza, żeby przestał ją nachodzić…

Gosia dostaje od Witka informację, że Piotr odzyskał przytomność. Marek złości się, że córka rozmawia z kochankiem męża i zbyt przejmuje się tym, co się stało.  Dziewczyna tłumaczy, że jako żona Piotra, powinna go wspierać, zwłaszcza że rodzice odwrócili się od niego.   Lekarz informuje Gosię, że jej mąż jest w głębokiej depresji i niebawem zostanie przeniesiony na oddział psychiatryczny. Piotr budzi się po kilku godzinach snu. Mówi, że nie chce mu się żyć. Odtrąca Witka, gdy ten próbuje mu dodać otuchy. Gosia tłumaczy mężowi, że właśnie teraz, gdy odważył się powiedzieć prawdę, jego życie nabrało sensu. Powinien być z siebie dumny i szczęśliwy, że nie będzie musiał dłużej ukrywać kim jest.
Piotr dzwoni do Gosi. Uprzedza ją, że przenoszą go dziś na psychiatrię, gdzie nie może mieć komórki. Dziękuje żonie, że z nim rozmawia i nie brzydzi się nim. Gosia prosi, żeby był z nią w kontakcie.
Danuta mówi córce, że w szkole szukają germanistki. Gosia nie bardzo wierzy czy da sobie radę jako nauczyciel. Matka zapewnia ją, że będzie świetnym pedagogiem i obiecuje dowiedzieć się szczegółów. Kiedy Gosia zostaje sama, odwiedza ją pani Czubak. Teściowa wyznaje, że chce ratować syna, który pogrążył się w wielkim grzechu. Jest przekonana, że jeśli Piotr okaże skruchę i zmieni się, może będzie mu to wybaczone. Prosi synową, żeby porozmawiała ze swoim mężem i namówiła go do leczenia z homoseksualizmu. Gosia jest wstrząśnięta. Tłumaczy, że homoseksualizm to nie przypadłość, którą można wyleczyć. Pani Czubak jest mocno zawiedziona postawą synowej. Przypomina Gosi, że Piotr jest jej mężem i ma wobec niego zobowiązania…

Zuza zwierza się Kamilowi ze swojego pomysłu: najlepszym dowodem przeciwko Sochanowi byłoby nagranie z sesji terapeutycznej, podczas której dobiera się do swojej pacjentki! Daje przy tym do zrozumienia, że mogłaby sama zapisać się na terapię do Sochana. Może udawać córkę alkoholika… Kamil się zdecydowanie sprzeciwia! Nie pozwoli, by jakikolwiek facet obmacywał jego żonę…
Kolega z redakcji relacjonuje Igorowi, czego dowiedział się na temat Sochana. Wygląda na to, że to człowiek bez skazy i Magda ma raczej marne szanse, żeby udowodnić mu winę. Kamil, w tajemnicy przed żoną mówi Igorowi o planach Zuzy. Prosi, żeby odwiódł ją od tego pomysłu. Igor uważa, że przyjaciel niepotrzebnie się obawia. Rozmawiając z Zuzą stara się jednak być lojalny względem Kamila. Dziewczyna jest jednak uparta i przekonana, że jej podstęp przyniesie pożądany rezultat. Dzwoni do Sochana, lecz ten oznajmia, że ma już zapełniony grafik i nie przyjmuje nowych pacjentów.
Następnego dnia Zuza zaczepia Sochana przed poradnią. Mówi mu, że jest córką alkoholika i dopiero niedawno zdała sobie sprawę, jak niszczący ma to wpływ na jej życie. W końcu mężczyzna umawia się z nią na spotkanie. Igor wyposaża Zuzę w dyktafon.
Sochan okazuje się wnikliwym obserwatorem. W opowieści pacjentki zauważa pewną niejasność – otóż ani razu nie wspomniała o matce. Zuza mówi mu prawdę, że jej mama nie żyje. Widać, że ta rozmowa, która nieoczekiwanie stała się szczera, zaczyna ją wiele kosztować. Kiedy mężczyzna odwraca się, Zuza ukradkiem wyłącza dyktafon. Po wizycie Igor i Kamil wypytują ją, jakie ma spostrzeżenia. Dziewczyna mówi im, że nic szczególnego się nie wydarzyło. Dodaje, że Sochan jest trudny do rozgryzienia w czasie jednej wizyty. Widać, że niepokoi ją wizja kolejnych spotkań…

Sylwia wyznaje Januszowi, że nadal go kocha. Zapewnia, że zmieniła się i mogłaby wszystko naprawić. Gajewski tłumaczy, że kocha Martę, i to z nią chce sobie ułożyć życie. Zapewnia byłą żonę, że widzi i docenia jej starania i cieszy się, że ma tak dobry kontakt z Patrykiem.
Janusz  przeprasza Martę za niezręczną sytuację z wyjazdem do Paryża. Marta ma do niego pretensję, że nie reaguje, gdy Sylwia bez pardonu wchodzi w ich życie i zachowuje się tak, jakby wciąż była jego żoną. Janusz obiecuje, że to się zmieni.  Dzwoni do Sylwii i grzecznie lecz stanowczo prosi ją, żeby nie umawiała się z synem w jego domu. Kiedy Marta i Janusz spotykają się z nią przed szkołą Patryka, Sylwia wyznaje że dotąd nie może ochłonąć po ostatnich wydarzeniach i jest szczęśliwa, że wszystko dobrze się skończyło. Marta nie komentuje jej słów. Coraz bardziej czuje się wyobcowana…

Ludwika z samego rana dobija się do Agnieszki. Ma do niej pretensje, że się zamyka w domu… Odsłania jej wszystkie zasłony i psioczy, że zrobiła z domu jaskinię. Agnieszka jest wyraźnie w złej formie. W dodatku okazuje się, że straciła rachubę czasu i zapomniała, że dziś wraca Rafał. Pani Sobczak z przekąsem stwierdza, że Olszewska nie musi się fatygować na lotnisko – pojadą tam z Henrykiem. Agnieszka mówi stanowczo, że zamierza osobiście jechać po Rafała. Nie życzy sobie, żeby Ludwika nachodziła ją i pouczała, co ma robić.
Rafał przeprasza Agnieszkę za to, jak się zachował przed wyjazdem i wręcza jej gustowny upominek. Przed domem, Ludwika wylewnie wita syna i wypytuje, jak było na wyjeździe. Henryk  zwraca się do Agnieszki z prośbą, żeby została świadkiem na ich ślubie. Olszewska jest zaskoczona i zakłopotana tą propozycją. Przyjmuje ją jednak.
Rafał proponuje narzeczonej, żeby zrobili mamie niespodziankę i urządzili u siebie przyjęcie weselne. Olszewska tłumaczy mu, że jest trochę poróżniona z jego mamą. Sobczak uważa, że wystarczy przeprosić i wszystko będzie dobrze. Agnieszka jest zawiedziona reakcją Rafała – jego pewnością, że ona zawiniła… Wyjaśnia mu, że to  Ludwika powinna ją przeprosić. Sobczak uważa, że narzeczona musi nauczyć się puszczać mimo uszu gadanie mamy. Agnieszka jest podłamana, ma ochotę się napić. Jednak rezygnuje z tego pomysłu…

Marta przyprowadza synka do Filipa. Niespodziewanie zjawia się sąsiad. Mężczyzna ma pretensje do Konarskich, że bez przerwy hałasują – nawet w nocy nie dają mu spać! Grozi, że jeśli to się nie skończy, zgłosi sprawę na policję i narobi im wstydu. Dla Marty ta sytuacja jest bardzo krępująca. Zawstydzony Filip nie bardzo wie, co powiedzieć. Tłumaczy żonie, że chodzi zapewne o rowerek, na którym Ksawery szalał ostatnio w mieszkaniu.
Kiedy przychodzi Iwona, Filip opowiada jej o wizycie sąsiada. Majewska obiecuje mu, że będzie się starała być ciszej. Proponuje też aby raz w tygodniu, gdy wyprawi z domu babcię, spotykali się u niej…

Basia przychodzi do szpitala po Weronikę. Roztocka martwi się, że jej synek musi jeszcze zostać w szpitalu. Po chwili zjawia się Sebastian. Przeprasza za to, jak się ostatnio zachował. Tłumaczy, że nie chce, aby Adam zabrał mu kolejne dziecko. Pomimo zapewnień, że tak się nie stanie uważa, że najlepszym rozwiązaniem będzie przeprowadzenie badań genetycznych w celu ustalenia ojcostwa. Zrezygnowana Weronika podpisuje zgodę na ich przeprowadzenie. Wyznaje potem Basi, że nie było sensu się sprzeciwiać – Sebastian jest ojcem dziecka i nic tego nie zmieni.
Adam przyprowadza Antosię na Wspólną. Dziewczynka jest bardzo szczęśliwa widząc mamę i chce z nią zostać. Antosia pyta, jak ma na imię jej braciszek. Proponuje, żeby nazwać go Kacper. Weronika tłumaczy, że muszą się zastanowić, bo imię to poważna sprawa…

Kinga przypadkiem dowiaduje się, że cały zespół dostał premię. Okazuje się, że tylko ona została pominięta. Smolny tłumaczy jej, że nie była brana pod uwagę przy rozdawaniu premii, bo za krótko pracuje w firmie. Jest zaskoczony, gdy ta ze stoickim spokojem zapewnia, że nie ma o to żalu. Jakiś czas później wychodzi na jaw, że Dyrektor jest przekonany, że Kinga otrzymała premię…

Komentarze (0)